Górnik pokonany, ŁKS Pany!

Zakłady na żywo

Ostatni mecz koszykarzy Łódzkiego Klubu Sportowego w 2009 roku przyciągnął na trybuny rzesze kibiców. Licznie zgromadzeni kibice nie czekali na pierwszy gwizdek i już na rozgrzewce głośnym dopingiem zagrzewali swoich pupili do walki. Łodzianie od samego początku narzucili rywalom swój styl gry, uzyskując kilku punktowe prowadzenie, które sukcesywnie podwyższali. Wynik spotkania otworzył (nie pierwszy już raz) Daniel Wall. Straty próbował odrabiać ten, na którego zwracaliśmy największą uwagę przed meczem - Marcin Sterenga. Jednak przy dobrze grających Łodzianach, dla których punktowali Szczepaniak i Kalinowski, goście byli bezradni. W ostatnich minutach pierwszej kwarty dwoma celnymi "trójkami" popisał się Krzysio Morawiec. W drużynie gości szwankowała skuteczność oraz gra pod tablicami, które miały odzwierciedlenie w wyniku pierwszej odsłony meczu - 22:11.

Drugą kwartę ełkaesiacy rozpoczęli podobnie jak pierwszą, tylko tym razem do kosza trafiali Kacper Kromer i Filip Kenig. Dla gości punkty zza linii 6,25 zdobył Bartłomiej Józefowicz, do których Sterenga dopisał kolejne dwa oczka. Na cztery minuty przed zakończeniem pierwszej połowy na tablicy świetlnej (już poprawnie działającej) widniał wynik 35:16. Wtedy to trener gości - Grzegorz Chodkiewicz - poprosił o czas, by poukładać grę swoich zawodników. Słowa trenera podziałały mobilizująco na biało-niebieskich, którzy zaczęli lepiej grać i sukcesywnie odrabiali straty. Siedem punktów "Górnicy" zdobyli po rzutach osobistych, a kolejna siedem z gry. Niestety z siedemnastopunktowej przewagi ŁKS-u, zrobiła się już tylko ośmiopunktowa strata gości po pierwszej połowie - 38:30.

W przerwie meczu kibice, którzy złapali piłkę rzucaną w trybuny przez panią Alicję Gortat (mama Marcina Gortata), wzięli udział w konkursie rzutów osobistych. Do rywalizacji przystąpiło czterech kibiców, z których najlepszy w nagrodę otrzymał karnet na mecze koszykarzy, zaś pozostali gadżety ŁKS KM.

Po przerwie goście kontynuowali odrabianie strat, lecz Łodzianie utrzymywali bezpieczną przewagę ośmiu oczek. W połowie kwarty przebudził się Kuba Dłuski, który w pierwszej połowie zdobył tylko dwa punkty. Dzięki fantastycznej serii Kuby - 10 punktów z rzędu - gospodarze wyszli na prowadzenie 60:43, a kibice odetchnęli z ulgą. Biało-czerwoni wygrali trzecią kwartę 28:17 i przed ostatnią prowadzili 66:47. Ostatnia odsłona to wyrównana gra obu drużyn, które odpowiadały punkt za punkt. Wszyscy jednak zapamiętamy czwartą kwartę z fantastycznego slam dunka w wykonaniu Daniela Walla. Przed kilkoma laty popularny "Waluś" właśnie takimi zagraniami czarował kibiców tarnobrzeskiej Siarki. Miejmy nadzieję, że Daniel coraz częściej będzie zaszczycać kibiców Łódzkiego KS-u właśnie takimi zagraniami. W ostatnich minutach gry trener Czerniak wprowadził na parkiet młodzieżowców - Filipa Tonkiela, Bartka Bartoszewicza, Przemka Grabowskiego, Kacpra Kromera oraz... Filipa Keniga (młody duchem). Goście, a konkretniej Sterenga, wykorzystali pobyt mniej doświadczonych graczy i zmniejszyli rozmiary porażki do "oczka" - 92:71.

Na wielkie pochwały zasłużyli w dzisiejszym meczu kibice, którzy stworzyli fantastyczną i piekielnie gorącą atmosferę w hali przy al. Unii 2. Oby tak dalej!