Marcin Sasal trenerem Korony Kielce

Trener Marcin Sasal zosta nowym szkoleniowcem Korony Kielce. Zastąpił na tym stanowisku zwolnionego po ostatnim meczu z Zagłębiem Lubin (remis 3:3 przyp red.) Marka Motykę. Trenerowi Sasalowi dziękujemy za dwa laty spędzone w naszym klubie i życzymy sukcesów w nowym miejscu pracy.

Trener Marcin Sasal przyszedł do naszego klubu w styczniu 2008 roku, zastępując na stanowisku szkoleniowca Dolcanu Piotra Szczechowicza. Miał już wtedy na koncie prowadzenie m.in.: GLKS Nadarzyn (IV liga), Mazura Karczew (IV liga ) i Mazowsza Grójec (III liga). To on ponownie wprowadził Ząbkowian na zaplecze Ekstraklasy. W poprzednim sezonie Dolcan pod jego wodzą zajął 8. miejsce w 1 lidze, co jest najlepszym wynikiem w historii klubu. Jeszcze lepiej zespół pod okiem trenera Sasala wypadł w minionej rundzie Unibet 1. ligi. Na półmetku bieżących rozgrywek Dolcan zajmuje wysokie 4. miejsce ze stratą czterech punktów do premiowanej awansem pozycji.

Nowy klub trenera Marcina Sasala zajmuje zaledwie 13. lokatę w Ekstraklasie z dorobkiem trzynastu punktów. Korona Kielce ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Złocisto-krwiści zagrają także w ćwierćfinale Pucharu Polski, po tym jak pokonali jeszcze pod wodzą Marka Motyki nasz zespół.

Kadziński: Liczę na dobre widowisko

Lech Poznań zmierzy się dziś na wyjeździe ze Spartą Praga w meczu III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Prezes Kolejorza Andrzej Kadziński liczy na dobre widowisko, ale także na korzystny rezultat.

- Liczę na dobre widowisko oraz korzystny dla nas wynik. Nie będę się bawił w typera, ale najważniejsze, żebyśmy we wtorek zdobyli chociaż jedną bramkę i mam nadzieję, że ich także nie stracimy. A jeżeli już coś nam strzelą, to te straty muszą być do odrobienia. Na szczęście Sparta nie jest już tym samym zespołem, który regularnie grał w Lidze Mistrzów. Jest w naszym zasięgu - powiedział Kadziński w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.

Lech nie zarabia na LM

Lech Poznań walczy w eliminacjach do Ligi Mistrzów, ale na tym etapie nie ma co liczyć na zyski. Wpływy pojawią się, ale dopiero po awansie do fazy grupowej.

- Nie wiemy czy one [zyski, przyp. red.] w ogóle będą. Raczej nastawiamy się na to, że te dwie rundy, czyli mecze z Interem Baku i Sparta Praga, pozwolą nam wyjść co najwyżej na zero - powiedział wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak.

Kolejorz po wyeliminowaniu w dwumeczu Interu Baku otrzymał od UEFA zaledwie 130 tysięcy euro. Taka suma pozwoliła tylko na zwrot kosztów podróży.

Ogromne pieniądze pojawia się dopiero w fazie grupowej. UEFA za sam awans do tych elitarnych rozgrywek płaci aż 3,8 mln euro, a za każdy mecz 550 tysięcy euro.

Wisła szaleje na rynku transferowym

Wisła Kraków pozyskała przed nowym sezonem już siedmiu piłkarzy! Tak owocnego okienka transferowego pod Wawelem nie było od 2007 roku.

Trzy lata temu do Białej Gwiazdy wrócili Kamil Kosowski i Rafał Boguski, a przyszli Andrzej Niedzielan, Piotr Ćwielong, Tomas Jirsak i Ilie Cebanu. Teraz ten "wynik" został poprawiony, bo drużynę wzmocniło aż siedmiu piłkarzy, a to może nie być koniec. Trener Henryk Kasperczak potrzebuje świeżej krwi po tym, jak w poprzednim sezonie nie udało się wywalczyć mistrzostwa Polski i z klubem pożegnało się pół drużyny.

Ostatnie nabytki Wisły to Andres Rios z River Plate oraz Cezary Wilk z Korony Kielce. Argentyńczyk został wypożyczony, a za jego transfer definitywny trzeba będzie zapłacić aż milion euro.
Progresja na remisy

Jeffren: Mam swoje miejsce w Barcelonie

Jeffren Suárez podkreślił, że jego kolega z drużyny Pedro Rodriguez może być punktem odniesienia jeżeli chodzi o sukcesy Barcelony w przyszłym sezonie. Urodzony w Wenezueli piłkarz przyznał również, że nie obawia się wielkiej rywalizacji o miejsce w składzie, jaka go czeka.

22-letni napastnik jest przekonany, że w tym sezonie może spędzić więcej minut na boisku niż to miało miejsce w zeszłym roku, chociaż o miejsce w zespole będzie zdecydowanie trudniej. Jeffren przyznaje, że chciałby pójść śladami Pedro: - Chciałbym awansować na taki poziom jak on i osiągnąć tyle, ile on osiągnął.

Pomimo sporej rywalizacji w zespole, Jeffren jest przekonany co do swoich możliwości: - Myślę, że mam swoje miejsce w tym zespole. Wierzę w siebie i wiem, że wszystko będzie w porządku – zauważył. Były reprezentant hiszpańskich reprezentacji młodzieżowych przypomniał również, że jest gotów zagrać tam, gdzie będzie chciał tego trener.

- W tym roku będzie jeszcze trudniej ze względu na poziom Pedro, Villi, Messiego, Bojana i Ibry, ale wierzę w swoje umiejętności i chciałbym udowodnić, że jestem wartościowym graczem – mówił.

Jego jedynym osobistym celem jest ”rozegranie jak największej ilości spotkań grając przez cały sezon i przed rozpoczęciem ligi”. Jeffren wierzy, że otrzyma wiele szans w meczach przygotowujących do sezonu i pokaże, że Pep Guardiola może na niego stawiać w rozgrywkach ligowych.